Liga Szkocka

Wróć do Liga Szkocka

Polak na derbach Szkocji...

2010-05-06 11:17:30

 

Szczerze mówiąc to nie myślałem, że uda mi się zdobyć bilet na mecz Celtic- Rangers. Ciśnienie na taki pojedynek jest ogromne a do tego posiadacze karnetów są uprzywilejowani do pierwokupu ostatnich wejściówek... Na moje szczęście ostatni pojedynek Old Firm Derby game był jedynie o pietruszkę a co za tym idzie  osiągnięcie wejściówki nie stanowiło wyzwania stulecia.

 

   

Pomógł nam Darren, którego prawie cała rodzina ma karnety. Dzięki uprzejmości jego ciotki udało nam się nabyć dwa bilety - oczywiście na sektor Celtic`u.

Co by nie pisać to podróż z Edynburga na Parkhear nie należała do udanych. W połowie drogi między Edi a Glasgow nasze auto odmówiło posłuszeństwa... i to tak zdecydowanie, że nie obeszło się bez pomocy drogowej... Na nasze szczęście problemy dotknęły nas w niedalekiej odległości o miejscowości Shotts, skąd busem wyjeżdzali kibice Celtic`u.

Darren, pochodzący z Shotts, dogadał się z kierowcą, żę zbierze nas po drodze do Glasgow. Jako, że w busie czekał na nas jego tata nie musieliśmy sie martwić o niedosyt piwa czy też inych trunków. Teraz mała ciekawostka: po drodze nas bus mijają autokary z kibicami Rangersów, także pod samym stadionem w korkach stoją kibice obu drużyn... i nic, zero agresji, ewentualnie kilka groźnych min i jakieś "pozdrowienia" ale takie wypowiadane pod nosem żeby nikt nie usłyszał. Jeśli to przeczyta ktoś z Łodzi czy Krakowa to chyba nie uwierzy.

Pod stadionem okazało się, że kolejka po zarezerwawane bilety jest śmiesznie krótka. W tym momencie już nic nas nie blokowało przed zobaczeniem najważniejszego meczu w Szkocji! Co jest ważne podkreślenia to fakt, że ten pojedynek był wyznaczony na godz 19:45... nie ma jak meczyk przy jupiterach! Nie wiem jak Szkoci tolerują spotkania SPL o godz 12.30... a co dopiero derby?!

Co do samego meczu to w kilku momentach zaskoczyła mnie publika; kibice, gdy tylko jest ku temu okazja, są zdolni do wskrzeszenia dopingu na całym stadionie. Przy 58 tyś (nie wszystkie miejsca były wyprzedane) efekt jest naprawdę porażający. Doping dla gospodarzy zdecydowaniew przewyższał zdolności woklane Rangersów, z drugiej strony nie ma się co dziwić, goście z Ibrox dotarli na to spotkanie w glorii zdobywców tytułu Mistrza Szkocji 2009/10 i niczego nie musieli udowadniać Celtom. Ich sektor był szczelnie wypełniony do ostatniego miejsca, mieli dużo flag i wizualnie zaprezentowali się bardzo dobrze. Gospodarze przygotowali na to spotkanie coś w rodzaju oprawy... tzn w jednym sektorze przed rozpoczęciem meczu pojawiły się flagi na kijach a po przeciwnej stronie boiska wywieszono trzy płótna przypominające o fatalnej kondycji finansowej Glasgow Rangers. Gdy tylko z głośników popłynęła pieś "You`ll never walk alone" wszystkie szale były w górze i stadion przybrał biało-zielone barwy.

To co się dało odczuć jeszcze przed stadionem potwierdziło sie w 110% podczas meczu - Artur Boruc jest dla kibiców Celtic`u bogiem. Uwielbienie dla jego osoby to nie tylko piosenki i skandowanie jego nazwiska. Majątek zrobił ten kto wpadł na pomysł produkcji szalików z podobizną naszego bramkarza! Noszą je wszyscy bez względu na wiek i płeć! Być może także dzięki Borucowi nastawienie do Polaków na Parkhead jest wiecej niż pozytywne. Po raz pierwszy w życiu spotkałem się z sytuacją, że po meczu podchodzą do mnie ludzie i... mnie błogosławią oraz dziękują, że przyjechałem na Celtic! Co by nie mówić Taumel też był lekko zdezorientowany tym faktem. A skąd wszyscy wokoło wiedzieli, że jesteśmy Polakami - oczywiście zabraliśmy ze sobą biało-czerwoną flagę "Edinburgh - szkockie sknerusy on tour"!

Po meczu szybka wizyta w KFC, dłuższa chwila w korkach i powrót do Edynburga. Cetlic wygrał 2:1 - Old Firm Derby zaliczone!

P.S. ponad 50 fotek z tego spotkania do obejrzenia w galerii naszego portalu: http://polishfans.com/gallery.php?album=25

Daniel

Wróć do Liga Szkocka

Komentarze:

Nie ma jeszcze komentarzy dla tego artykułu.

Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.